Nie opowiadają o mistrzu ceremonii. Opowiadają o tym, co przeżyły rodziny i dlaczego warto je przeczytać, zanim podejmiesz jedną z najważniejszych decyzji.
Są decyzje, których nikt nie chce podejmować.
A jednak przychodzi taki dzień. Telefon z informacją o śmierci bliskiej osoby. Pierwsza rozmowa z zakładem pogrzebowym, formalności, dokumenty, kwiaty.
I nagle pojawia się pytanie, którego jeszcze kilka dni wcześniej większość osób nigdy sobie nie zadawała.
Komu powierzyć poprowadzenie ostatniego pożegnania?
Dla wielu rodzin jest to pierwsza taka sytuacja w życiu. Nie wiedzą, czym różni się świecka ceremonia od tradycyjnej, na czym polega praca mistrza ceremonii ani czego mogą oczekiwać od osoby, która stanie przed nimi w jednym z najtrudniejszych dni.
Dlatego zaczynają szukać. Czytają strony internetowe, porównują oferty, przeglądają zdjęcia, a później… przechodzą do zakładki z opiniami.
I właśnie wtedy dzieje się coś bardzo ciekawego, na początku większość osób patrzy na liczbę gwiazdek, po chwili zaczyna czytać, jedną opinię, drugą…
I nagle okazuje się, że przestają interesować ich oceny.
Zaczynają szukać odpowiedzi na zupełnie inne pytania. Czy ta osoba naprawdę potrafi zrozumieć rodzinę?. Czy będzie umiała opowiedzieć o życiu mojego taty? Mojej mamy? Mojego męża? Czy stworzy atmosferę, w której będzie można godnie pożegnać ukochaną osobę?
Na te pytania nie odpowie najpiękniejsza strona internetowa. Nie odpowie eleganckie zdjęcie, nie odpowie nawet opis usług.
Odpowiadają na nie Ci, którzy już tę drogę przeszli.
Dlatego pokazuję na tej stronie opinie pozostawione przez rodziny po prowadzonych przeze mnie ceremoniach, nie po to, żeby policzyć pochwały.
Ale po to, żeby pokazać, co naprawdę zapamiętują ludzie, kiedy wracają myślami do dnia pożegnania.
I odkryłam coś, czego wcześniej sama nie dostrzegałam. Nikt nie oceniał długości ceremonii. Nikt nie wspominał o mikrofonie, muzyce czy scenariuszu.
Za to niemal w każdej opinii powracały te same słowa.
Spokój, bezpieczeństwo, empatia, godność, szacunek, uważność.
To właśnie one stały się bohaterami tych historii.
Bo kiedy kończy się ceremonia, rodzina nie pamięta każdego wypowiedzianego zdania. Pamięta przede wszystkim to, jak się wtedy czuła.
I właśnie dlatego warto czytać opinie. Nie po to, by znaleźć osobę z największą liczbą pięciu gwiazdek. Ale po to, by usłyszeć głosy ludzi, którzy byli dokładnie tam, gdzie dziś być może jesteś Ty.
„Ojciec byłby zadowolony.”
„Ceremonia przeprowadzona przez Panią Magdalenę z pełną klasą (…). Nawet jeśli zmarły nie był osobą krystaliczną, laudacja została wygłoszona z gracją i szacunkiem. (…) Ojciec byłby zadowolony. Bez zastrzeżeń.” — Patryk, opinia opublikowana w wizytówce Google
To jedno zdanie zatrzymało mnie na dłużej. Nie dlatego, że jest pochwałą, ale dlatego, że pokazuje coś znacznie głębszego. Każda rodzina, niezależnie od tego, czy organizuje pogrzeb religijny czy świecki, nosi w sobie podobne pragnienie, aby po zakończeniu ceremonii móc powiedzieć:
„Zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak potrafiliśmy.”
To wcale nie oznacza, że pożegnanie musi być idealne, nie ma idealnych ceremonii. Tak samo jak nie ma idealnych życiorysów. Są za to prawdziwe historie, historie ludzi, którzy mieli swoje zalety, słabości, sukcesy i błędy. Dlatego tak bardzo poruszyły mnie słowa Patryka. Napisał wprost, że jego tata nie był osobą idealną. I właśnie dlatego tak ważne było dla niego, aby podczas ostatniego pożegnania nie stworzyć pomnika, lecz opowiedzieć o Człowieku. Z szacunkiem, z wyczuciem, bez oceniania.
Bo godna ceremonia nie polega na przemilczaniu trudniejszych rozdziałów życia. Polega na tym, by dostrzec Człowieka z całą Jego historią. Bez odbierania mu godności, bez upiększania, ale również bez osądzania. Myślę, że właśnie dlatego ostatnie zdanie tej opinii ma tak wielką siłę. „Ojciec byłby zadowolony.” Trudno wyobrazić sobie piękniejszą ocenę ostatniego pożegnania.
Kiedy brakuje słów
„Ogromne podziękowania dla Pani Magdaleny, która w sposób cudowny i adekwatny potrafi ubrać w słowa to, czego rodzina, w tak trudnym momencie, nie byłaby w stanie wyrazić o zmarłym.” — Bogumiła, opinia opublikowana w wizytówce Google
To chyba jedno z najtrudniejszych zadań podczas przygotowywania świeckiej ceremonii pogrzebowej, nie napisanie laudacji, nie poprowadzenie uroczystości. Najtrudniejsze jest znalezienie słów wtedy, kiedy rodzinie tych słów po prostu brakuje. Bo śmierć bardzo często odbiera możliwość spokojnego opowiadania. Najbliżsi wiedzą o zmarłym wszystko. Pamiętają wspólne wakacje, rodzinne święta, ulubione powiedzenia, drobne gesty i codzienne rytuały. Pamiętają charakterystyczny śmiech, zapach perfum, sposób, w jaki nalewał herbatę albo poprawiał okulary. Ale kiedy próbują o tym opowiedzieć, często pojawia się cisza. Nie dlatego, że nie mają wspomnień, wręcz przeciwnie, mają ich tak wiele, że trudno wybrać te najważniejsze. Do tego dochodzą emocje, łzy, zmęczenie, niedowierzanie.
I nagle okazuje się, że historie, które przez lata żyły w rodzinie, nie potrafią wydostać się na zewnątrz. Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca nad ceremonią. Nie polega ona na dopisywaniu pięknych zdań, nie polega na tworzeniu wzruszających historii. Polega na uważnym słuchaniu, na zadawaniu pytań., czasem bardzo prostych. Jaki był? Co lubił robić? Z czego zawsze się śmialiście? Za czym będziecie najbardziej tęsknić?
I bardzo często odpowiedź przychodzi dopiero po chwili. Najpierw jest jedno zdanie, potem drugie. Za chwilę ktoś przypomina sobie zabawną historię z dzieciństwa. Ktoś inny dodaje wspomnienie z wakacji. Jeszcze ktoś opowiada o czymś, o czym od lat nikt nie mówił.
Nagle okazuje się, że zamiast kilku pojedynczych wspomnień powstaje opowieść. Nie idealna, nie wygładzona, ale prawdziwa. Taka, w której bliscy odnajdują swojego tatę, mamę, męża, żonę czy dziadków.
I właśnie wtedy słowa zaczynają mieć znaczenie. Nie dlatego, że są piękne, ale dlatego, że są prawdziwe.
Dlatego zdanie napisane przez Panią Bogumiłę porusza mnie tak bardzo. Bo nie mówi o dobrze napisanym tekście, mówi o zaufaniu. O chwili, w której rodzina oddaje komuś swoje wspomnienia z nadzieją, że zostaną opowiedziane z szacunkiem i czułością.
Myślę, że właśnie dlatego świecka ceremonia pogrzebowa nie jest gotowym scenariuszem, który można powtórzyć. Każda powstaje od początku, z rozmów, ze wspomnień, i z miłości, która choć po śmierci przybiera inną formę, nadal pozostaje obecna. Bo kiedy podczas ceremonii padają słowa, których najbliżsi sami nie potrafili wypowiedzieć, bardzo często nie słyszę po uroczystości: „To było piękne.”
Słyszę coś znacznie ważniejszego: „To był dokładnie nasz tata.” albo: „To była cała mama.”
I myślę, że nie ma większego komplementu dla osoby, która ma zaszczyt opowiedzieć historię czyjegoś życia.
Każda opinia to czyjaś historia
Każda z przytoczonych tutaj opinii powstała już po zakończeniu ceremonii. W chwili, gdy opadły największe emocje, a rodziny mogły wrócić myślami do dnia pożegnania.
Nie traktuję tych słów jak ocen swojej pracy. Traktuję je przede wszystkim jako świadectwo doświadczeń osób, które znalazły w sobie siłę, aby podzielić się tym, co przeżyły. Czytając je wszystkie, zrozumiałam coś bardzo ważnego.
Rodziny nie zapamiętują perfekcyjnie ułożonych zdań. Nie wspominają scenariusza ceremonii, nie oceniają długości przemówienia.
Piszą o tym, czy czuły się zaopiekowane, czy mogły spokojnie przeżyć ten dzień, czy usłyszały historię swojego taty, mamy, żony, męża, babci lub dziadka opowiedzianą z szacunkiem i czułością.
To właśnie te wartości pozostają w pamięci najdłużej.
Jeśli więc dziś stoisz przed wyborem osoby, która poprowadzi ostatnie pożegnanie, przeczytaj opinie, nie tylko moje. Przeczytaj również doświadczenia rodzin innych mistrzów ceremonii.
Zwróć uwagę nie na liczbę gwiazdek, ale na słowa, które powtarzają się najczęściej. Bo właśnie tam kryje się odpowiedź na pytanie, czego możesz spodziewać się w jednym z najtrudniejszych dni swojego życia. Nie ma dwóch takich samych rodzin, nie ma dwóch takich samych życiorysów, i nie ma dwóch takich samych pożegnań. Dlatego osoba, której powierzysz poprowadzenie ceremonii, nie powinna opowiadać o sobie.
Powinna umieć opowiedzieć historię Człowieka, którego żegnasz.
Kilka słów ode mnie
Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, tworząc między innymi akty zgonu. Od kilku lat projektuję i prowadzę świeckie ceremonie pożegnalne, wierząc, że każda historia zasługuje na uważność, szacunek i dobre słowa.
Nie korzystam z gotowych scenariuszy. Każdą laudację tworzę od początku, wsłuchując się w opowieści najbliższych i z szacunkiem oddając to, kim była żegnana osoba.
Jeżeli stoją Państwo przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcieliby porozmawiać o jej przebiegu, zapraszam do kontaktu.
Magdalena Kunicka-Chabińska
Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej
📞 693 557 955

