Od aktu zgonu do osobistego pożegnania. Moja droga do świeckich ceremonii.

Zanim zaczęłam prowadzić świeckie ceremonie pogrzebowe, przez 27 lat pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego. Sporządzałam akty zgonu i spotykałam rodziny w pierwszych, bardzo trudnych chwilach po stracie. Dziś, po blisko trzech latach prowadzenia ceremonii i roku własnej działalności, wiem, że właśnie te doświadczenia mają ogromny wpływ na to, jak dziś przygotowuję pożegnania.

Wszystko zaczęło się od pewnego pogrzebu.

Zanim pojawiła się myśl o własnej działalności, była jedna ceremonia. Pogrzeb znajomej. Pamiętam, że bardzo zabolał mnie sposób, w jaki została pożegnana.

Było w tym coś bezosobowego, kilka razy wypowiedziane Jej imię i zakończenie ceremonii.  A przecież za tym wszystkim było całe Jej życie. Byli bliscy, rodzina, przyjaciele.  Były codzienne zwyczaje, rzeczy, które Ją cieszyły, ludzie, których kochała. Wspomnienia, które zostały z tymi, którzy przyszli Ją pożegnać.

I wtedy pojawiła się we mnie myśl: Przecież można pożegnać człowieka inaczej. W tamtym momencie nie wiedziałam jeszcze, że ta myśl kiedyś stanie się moją pracą. 

Urząd Stanu Cywilnego.  Przez 27 lat pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego. Sporządzałam między innymi akty zgonu i miałam kontakt z rodzinami już w pierwszych chwilach po śmierci bliskiej osoby. To doświadczenie nauczyło mnie bardzo dużo. Przede wszystkim tego, że w takich momentach nie potrzeba wielkich słów. Potrzeba spokoju, cierpliwości, uważności. Czasami wystarczy pozwolić komuś mówić w swoim tempie. Czasami trzeba po prostu wysłuchać. I nie traktować tej rozmowy jak kolejnej sprawy do załatwienia.

Dziś, kiedy spotykam się z rodziną przed ceremonią, bardzo często wracam właśnie do tego doświadczenia. Wiem, że po drugiej stronie jest osoba, która nie przyszła tylko „ustalić szczegółów pogrzebu”. Przyszła pożegnać kogoś ważnego.

Potem zaczęły się ceremonie.

Świeckie ceremonie pogrzebowe prowadzę od blisko trzech lat. Przez ostatnie dwa lata pracy w USC równolegle zaczęłam prowadzić ceremonie. To był czas, w którym poznawałam tę pracę od środka. Każda rodzina była inna, każda historia miała swój rytm. Jedni bliscy opowiadali bardzo dużo, inni potrzebowali czasu. Czasami najważniejsza rzecz pojawiała się dopiero pod koniec rozmowy. Bywało, że była to jedna krótka historia, jedno wspomnienie, jedno zdanie, które zmarły powtarzał przez całe życie. I właśnie wtedy  przekonywałam się, że osobistej ceremonii nie da się stworzyć z gotowego wzoru.

Zrobiłam kolejny krok.

Rok temu zdecydowałam się odejść z USC i rozpocząć własną działalność. To była ważna decyzja, nie dlatego, że nagle zaczęłam robić coś zupełnie nowego.

Dlatego, że po latach doświadczeń wiedziałam już, jak chcę tę pracę wykonywać. Mam czas na rozmowę z rodziną, mam przestrzeń na słuchanie, mogę zatrzymać się przy szczególe, mogę wrócić do jednego zdania, mogę przygotować ceremonię od początku, bez gotowego schematu. I właśnie to jest dla mnie bardzo ważne.

Najpierw słucham, dopiero później piszę.

Każda ceremonia zaczyna się od rozmowy. Pytam o życie osoby, którą rodzina chce pożegnać, o jej charakter, o relacje, o rodzinę, o pracę, o rzeczy, które lubiła, o to, czego nie znosiła. Bo to właśnie one często sprawiają, że podczas ceremonii znowu pojawia się ktoś bliski. Nie tylko imię i nazwisko, nie tylko data urodzenia i śmierci. Człowiek. Ktoś, kto miał swoje przyzwyczajenia, poczucie humoru, ulubioną muzykę i własny sposób patrzenia na świat.

To z drobiazgów powstaje osobista ceremonia.

Czasami rodzina opowiada mi, że zmarły zawsze gwizdał podczas pracy w ogrodzie. Innym razem słyszę o porannej kawie wypijanej zawsze w tym samym miejscu. Ktoś wspomina charakterystyczne powiedzonko. Ktoś inny opowiada o tym, jak dziadek zawsze pamiętał o urodzinach wnuków.

To mogą wydawać się drobiazgi., dla mnie nimi nie są. To właśnie z takich szczegółów powstaje opowieść. I dzięki nim rodzina może usłyszeć podczas ceremonii coś, co naprawdę przypomina jej bliską osobę.

Nie ma jednej formy świeckiego pożegnania.

Właśnie dlatego moje ceremonie nie wyglądają zawsze tak samo. Jedna rodzina chce, żeby zabrzmiała muzyka, którą zmarły naprawdę lubił. Inna chce, żeby wybrzmiał list napisany przez bliskich. Czasami podczas ceremonii znajduje się miejsce na modlitwę. Innym razem rodzina wybiera chwilę ciszy.

Moje ceremonie mają często bardziej ekumeniczny charakter, bo nie wszyscy członkowie rodziny muszą mieć takie same przekonania. Można być osobą wierzącą i uczestniczyć w świeckiej ceremonii, można potrzebować modlitwy, można potrzebować ciszy. Można po prostu chcieć być blisko swoich bliskich.

Dla mnie ważne jest, żeby w ceremonii znalazło się miejsce na to, co naprawdę ma znaczenie dla rodziny.

Ceremonia zaczyna się dużo wcześniej niż przy urnie.

Kiedy stoję przy urnie albo trumnie, rodzina widzi tylko końcowy efekt mojej pracy. Nie widzi notatek, nie widzi materiałów, które czytam, nie widzi kolejnych wersji tekstu, nie widzi chwil, kiedy wracam do jednego zdania i zastanawiam się, czy właśnie tak powinno zabrzmieć. Nie widzi również tego, że czasami po rozmowie z rodziną jeszcze długo myślę o usłyszanej historii. Bo chcę ją opowiedzieć dobrze, nie efektownie. Prawdziwie.

W tej pracy nie wystarczy dobrze mówić.

Można mieć dobry głos, można mówić płynnie, można dobrze czuć się przed publicznością. Ale ceremonia pogrzebowa wymaga czegoś więcej.

Trzeba umieć słuchać, umieć rozmawiać z rodziną, wiedzieć, kiedy zadać kolejne pytanie. I kiedy już go nie zadawać. Tego doświadczenia nie zdobywa się wyłącznie podczas samej ceremonii. Buduje się je podczas kolejnych spotkań z ludźmi.

Dlaczego ważne jest dla mnie doświadczenie z USC?

Bo zanim zaczęłam pisać laudacje, przez lata spotykałam rodziny, które właśnie straciły bliską osobę. Zanim zaczęłam mówić o życiu zmarłych podczas ceremonii, przez lata miałam kontakt z dokumentami, które formalnie potwierdzały ich śmierć. Akty zgonu mówiły o końcu życia.

Dziś podczas ceremonii opowiadam o tym, co było przed nim. O człowieku, jego historii, o tym, co pozostaje w pamięci najbliższych. I właśnie w tym miejscu spotykają się moje dwa doświadczenia zawodowe.

Zaufanie rodziny i zaufanie zakładu pogrzebowego.

Wiele rodzin trafia do mnie z polecenia zakładu pogrzebowego. I wiem, co to oznacza. Kiedy zakład poleca mnie rodzinie, nie przekazuje jej tylko numeru telefonu. Przekazuje mi swoje zaufanie.

Dlatego bardzo poważnie traktuję tę odpowiedzialność. Zakład pogrzebowy zajmuje się swoją częścią organizacji pogrzebu. Ja odpowiadam za przygotowanie i prowadzenie ceremonii. Każdy ma swoją rolę,  ale rodzina powinna mieć poczucie, że wszystko tworzy jedną całość, że ktoś nad tym czuwa, że nie musi sama pilnować każdego szczegółu. I że w tym trudnym dniu może po prostu być ze swoimi bliskimi.

Dziś wiem, dlaczego robię to właśnie tak.

Kiedy patrzę na swoją drogę, widzę kilka ważnych etapów. 27 lat pracy w USC, kontakt z rodzinami, akty zgonu, pierwsze ceremonie, blisko trzy lata prowadzenia świeckich pogrzebów. I wreszcie decyzja o odejściu z USC i rozpoczęciu własnej działalności. Ale najważniejsza pozostaje dla mnie ta pierwsza myśl: „Przecież można pożegnać człowieka inaczej.”

Dlatego podczas ceremonii staram się stworzyć przestrzeń, w której bliska osoba nie znika za datami i oficjalnymi faktami, bo pożegnanie powinno być o życiu, o tym co zostało w sercach najbliższych.

Kilka słów ode mnie.

Nie wiem, czy gdybym wtedy, wiele lat temu, usłyszała, że będę prowadzić świeckie ceremonie pogrzebowe, uwierzyłabym w to. Wiem natomiast, że dziś nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną. Każda ceremonia przypomina mi, dlaczego jestem właśnie w tym miejscu. 

Żeby pożegnanie nie było tylko końcem formalności. Żeby za słowami „ostatnie pożegnanie” naprawdę kryło się czyjeś życie.

I żeby rodzina mogła usłyszeć historię osoby, którą kochała, opowiedzianą z szacunkiem, czułością i prawdą.

 

Kameralne pożegnanie. Czy świecka ceremonia pogrzebowa może odbyć się tylko w gronie najbliższych?

Nie każda rodzina potrzebuje pożegnania w obecności wielu osób. Czasem ostatnia ceremonia może być cicha, kameralna i przeżywana wyłącznie przez najbliższych. Świecka ceremonia pogrzebowa może wyglądać właśnie tak.

Są pożegnania, na które przychodzi kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset osób.

Są też takie, podczas których obecnych jest tylko kilka osób.

I jedno nie jest bardziej godne od drugiego.

Bo liczba uczestników nie mówi nic o tym, jak bardzo ktoś był kochany.

Czasem osoba zmarła sama życzy sobie, aby jej ostatnie pożegnanie odbyło się w bardzo wąskim gronie. Bez dużej uroczystości, bez tłumu znajomych, bez rozbudowanej oprawy. Tylko z tymi, którzy byli jej najbliżsi.

I takie życzenie należy uszanować.

Czy świecka ceremonia może odbyć się tylko przy grobie?

Oczywiście.

Nie ma jednego scenariusza świeckiej ceremonii pogrzebowej. Można rozpocząć ją w kaplicy, można przeprowadzić ją w innym miejscu, a można też rozpocząć od konduktu i wszystkie słowa pożegnania wypowiedzieć już przy grobie.

Tak wyglądała jedna z ostatnich ceremonii, które prowadziłam.

Krzysztof chciał, aby jego pożegnanie było kameralne. Wzięli w nim udział wyłącznie jego najbliżsi.

Ceremonia rozpoczęła się od konduktu. Później wszystko odbyło się przy grobie.

Bez pośpiechu. Bez niepotrzebnego rozbudowywania tego, co miało być proste. Było kilka najbliższych osób i historia życia, którą wspólnie znali najlepiej.

I właśnie w takiej kameralnej ceremonii szczególnie dobrze widać, czym może być świeckie pożegnanie.

Nie chodzi o gotowy schemat. Chodzi o to, żeby znaleźć właściwy sposób na pożegnanie właśnie tej osoby.

Nie potrzeba wielu elementów, żeby ceremonia była osobista

Czasami myślimy, że osobista ceremonia musi mieć wiele wyjątkowych elementów.

Nie musi. Czasem wystarczy jedna melodia.

Podczas pożegnania Krzysztofa jego syn osobiście puścił ulubiony utwór taty.

Dla kogoś z zewnątrz byłaby to po prostu muzyka. Dla rodziny był to moment, w którym w jednej chwili spotkało się kilka rzeczy: wspomnienie, bliskość, miłość i tęsknota.

Takich gestów nie da się zaplanować według gotowej listy. One wynikają z rozmowy z rodziną.

Dlatego przygotowując ceremonię, pytam nie tylko o daty i najważniejsze wydarzenia z życia. Pytam również o to, jaka muzyka towarzyszyła zmarłemu, co lubił, co było dla niego ważne, jakie miał przyzwyczajenia, powiedzonka, pasje.

Bo właśnie w tych szczegółach kryje się najwięcej.

Ostatnie pożegnanie może być zgodne z wolą osoby zmarłej

Jeżeli ktoś za życia powiedział swojej rodzinie, jak chciałby być pożegnany, warto tych słów wysłuchać.

Może chciał kameralnej ceremonii. Może nie chciał przemówień wielu osób.  Może zależało mu na konkretnej muzyce. Może chciał, żeby przy jego grobie była tylko najbliższa rodzina.

A może pozostawił po prostu ogólne życzenie, żeby wszystko odbyło się spokojnie i bez rozgłosu.

Każda z tych informacji jest ważna.

Rodzina nie musi zastanawiać się, jak wygląda „właściwy” pogrzeb. Warto raczej zadać sobie inne pytanie: Jak powinno wyglądać pożegnanie tej konkretnej osoby?

Kameralna ceremonia nie oznacza chłodnej ceremonii

Wręcz przeciwnie.

Kiedy przy grobie stoi tylko kilka osób, każde słowo ma swoją wagę. Każdy gest jest zauważalny. Nie trzeba mówić do dużej grupy. Można mówić przede wszystkim do tych, którzy naprawdę znali zmarłego.

To jest bardzo intymne doświadczenie. Czasem rodzina potrzebuje ciszy. Czasem muzyki. Czasem kilku zdań, które przypomną najważniejsze momenty wspólnego życia.

A czasem potrzebuje po prostu tego, żeby wszystko odbyło się dokładnie tak, jak życzyła sobie osoba zmarła.

I to również jest piękne pożegnanie.

Nie ma jednej dobrej formy pożegnania

W swojej pracy spotykam bardzo różne rodziny i bardzo różne historie.

Jedni potrzebują obecności wielu osób. Chcą, żeby przy grobie pojawili się przyjaciele, dalsza rodzina, sąsiedzi, współpracownicy. Inni wolą ciszę i kilka najbliższych osób.

Nie ma tutaj lepszego ani gorszego rozwiązania.

Jest tylko rozwiązanie, które bardziej pasuje do danej rodziny i do osoby, którą żegnamy.

Dlatego świecka ceremonia pogrzebowa może być zarówno bardzo kameralna, jak i bardzo rozbudowana.

Może mieć wiele elementów albo tylko kilka.

Może odbyć się w kaplicy, w innym miejscu lub przy grobie.

Może rozpocząć się konduktem.

Może być pełna muzyki albo prawie zupełnie cicha.

Najważniejsze, żeby miała sens dla tych, którzy zostają. I żeby była zgodna z tym, kim była osoba, którą żegnamy.

Krzysztof odszedł tak, jak chciał. W gronie najbliższych. Była muzyka, był kondukt, były słowa i wspomnienia. Był też bardzo osobisty gest jego syna.

Ktoś postronny, mógłby powiedzieć, że to niewiele. A jednak wystarczająco, żeby to pożegnanie było naprawdę ich.

Bo czasami właśnie w prostocie jest najwięcej bliskości.

Jeżeli zastanawiają się Państwo, jak może wyglądać świecka ceremonia pogrzebowa bliskiej osoby, zapraszam do rozmowy. Możemy wspólnie zastanowić się, jaka forma będzie dla Państwa właściwa i jak stworzyć pożegnanie zgodne z życiem, charakterem i wolą osoby zmarłej.

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

Czy na świeckim pogrzebie można odmówić modlitwę?

Tak.

Świecki pogrzeb nie musi oznaczać rezygnacji z modlitwy. Jeśli dla rodziny jest ona ważna, może znaleźć swoje miejsce podczas ceremonii. W mojej pracy często przygotowuję pożegnania o bardziej ekumenicznym charakterze, w których jest przestrzeń zarówno dla osób wierzących, jak i tych, które przeżywają pożegnanie w sposób świecki.

To jedno z pytań, które pojawia się podczas rozmów z rodzinami, szczególnie wtedy, gdy bliscy mają różne przekonania albo chcą połączyć świecki charakter ceremonii z ważnym dla nich elementem religijnym.

Świecka ceremonia pogrzebowa nie jest liturgią religijną. Jest jednak osobistym pożegnaniem przygotowanym dla konkretnej osoby i jej najbliższych. Dlatego może znaleźć się w niej miejsce na elementy, które są ważne dla rodziny.

Jednym z nich może być właśnie modlitwa.

O modlitwie rozmawiamy już podczas pierwszego spotkania. Nie czekam z takimi pytaniami do dnia pogrzebu.

Podczas pierwszej rozmowy z rodziną ustalamy, jak ma wyglądać ceremonia i co powinno się w niej znaleźć. Rozmawiamy o muzyce, wspomnieniach, przebiegu uroczystości, ale również o tym, czy rodzina chciałaby wspólnie się pomodlić albo przeznaczyć chwilę na ciszę.

Decyzja zawsze należy do rodziny.

Jeśli bliscy chcą wspólnej modlitwy, możemy ją zaplanować w konkretnym momencie ceremonii. Nie jest to element narzucony z góry. Jest odpowiedzią na potrzebę konkretnej rodziny.

A jeśli nie wszyscy są wierzący?

To właśnie tutaj szczególnie dobrze sprawdza się bardziej ekumeniczny charakter moich ceremonii.

Rodzina może być przecież różna.

Jedna osoba może głęboko wierzyć. Druga może być obojętna religijnie. Ktoś inny może nie być osobą wierzącą, ale szanować wiarę swoich bliskich.

Nie wszyscy przeżywają stratę w taki sam sposób. Możemy natomiast stworzyć przestrzeń, w której każdy będzie mógł przeżyć tę chwilę po swojemu.

Dlatego zamiast wspólnej modlitwy rodzina może wybrać minutę ciszy.

Zapowiadając ją, mówię również, że jest to czas dla osób wierzących, aby w ciszy mogły się pomodlić.

Dla kogoś będzie to modlitwa. Dla kogoś wspomnienie. Dla kogoś po prostu chwila zatrzymania przy osobie, którą żegna.

I każda z tych form jest właściwa.

Co oznacza ekumeniczny charakter świeckiej ceremonii?

W moim rozumieniu oznacza przede wszystkim otwartość.

Nie chodzi o połączenie różnych obrządków religijnych ani o stworzenie ceremonii, która próbuje zadowolić wszystkich za wszelką cenę.

Chodzi o to, aby w jednym pożegnaniu mogły spotkać się osoby o różnych przekonaniach.

Jeżeli dla części rodziny ważna jest modlitwa, nie trzeba jej z tego powodu wykluczać.

Jeżeli ktoś inny chce przeżyć tę samą chwilę w ciszy, również powinien mieć na to przestrzeń.

Moje ceremonie często mają właśnie taki, charakter. Świecka forma daje rodzinie możliwość decydowania o tym, jakie elementy są dla niej ważne.

Nie każda rodzina wybiera modlitwę.

Czasami ważniejsza jest muzyka, która miała znaczenie dla zmarłego. Czasami odczytanie listu napisanego przez bliskich. Innym razem chwila ciszy, wspomnienie albo symboliczny gest.

Nie ma jednej listy elementów, które trzeba wykorzystać.

Dlatego podczas przygotowania ceremonii pytam przede wszystkim:

Co będzie ważne dla tej rodziny?

Dopiero z odpowiedzi na to pytanie zaczynam budować pożegnanie.

Czy każda świecka ceremonia może zawierać modlitwę?

Nie ma jednego automatycznego rozwiązania, które będzie możliwe w każdym miejscu i w każdych okolicznościach. Znaczenie mogą mieć również zasady obowiązujące na konkretnym cmentarzu czy w miejscu, w którym odbywa się ceremonia.

Dlatego najlepiej omówić to wcześniej.

Jeżeli rodzina chce wspólnej modlitwy, warto powiedzieć o tym podczas pierwszej rozmowy. Wtedy można spokojnie ustalić, w którym momencie ceremonii będzie dla niej właściwe miejsce.

Najważniejsze jest pożegnanie, nie schemat.

Czasami mam wrażenie, że ludzie myślą o świeckim pogrzebie jak o wyborze: albo religia, albo całkowicie świecka forma.

A przecież życie nie zawsze jest takie jednoznaczne.

Można nie chcieć ceremonii religijnej, a jednocześnie chcieć odmówić z rodziną „Ojcze nasz”.

Można nie być osobą wierzącą, a uszanować modlitwę ukochanej osoby.

Można też nie potrzebować modlitwy wcale i wybrać minutę ciszy.

Świecka ceremonia może być przestrzenią, w której każdy żegna bliską osobę w zgodzie ze sobą.

I właśnie dlatego moje ceremonie nie powstają według jednego gotowego scenariusza.

Kilka słów ode mnie

Przez wiele lat pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego. To tam przez lata spotykałam ludzi w najważniejszych i najtrudniejszych momentach ich życia.

Od trzech lat  prowadząc świeckie ceremonie pogrzebowe, korzystam z tego doświadczenia w zupełnie inny sposób.

Najpierw słucham.

Poznaję historię osoby, którą rodzina chce pożegnać. Pytam o jej życie, relacje, codzienność, ważne miejsca, ludzi i wspomnienia.

Rozmawiamy również o tym, jak rodzina chce przeżyć samo pożegnanie.

Jeśli potrzebna jest modlitwa, jest na nią miejsce.

Jeśli potrzebna jest cisza, również ją znajdziemy.

Jeśli rodzina chce, aby wybrzmiał list pożegnalny, odczytam go.

Nie chodzi o to, żeby każda ceremonia wyglądała tak samo.

Chodzi o to, żeby była prawdziwa dla tych, którzy przyszli pożegnać bliską osobę.

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

Jeśli mają Państwo pytania

Jeżeli zastanawiają się Państwo, czy świecka ceremonia pogrzebowa z modlitwą może być odpowiednią formą pożegnania dla Państwa rodziny, zapraszam do rozmowy.

Nie trzeba znać odpowiedzi na wszystkie pytania przed pierwszym kontaktem.

Od tego właśnie zaczynamy.

 

Przeczytaj również

Jak wygląda pierwsza rozmowa z mistrzynią świeckiej ceremonii pogrzebowej?

Pierwsza rozmowa jest początkiem każdej ceremonii. To właśnie wtedy poznajemy potrzeby rodziny i wspólnie zastanawiamy się, jak powinno wyglądać pożegnanie.

 

Empatia nie leczy. Ale może uratować życie !

Są sytuacje, które zostają z nami na zawsze. Nie dlatego, że zmieniają nasze życie. Dlatego, że zmieniają sposób, w jaki patrzymy na drugiego człowieka. Ostatnie dni były właśnie takim doświadczeniem.

Na co dzień spotykam rodziny w jednym z najtrudniejszych momentów ich życia. Prowadząc świeckie ceremonie pogrzebowe, widzę, jak ogromne znaczenie mają słowa, sposób ich wypowiedzenia i zwykła ludzka obecność.

Przez lata nauczyłam się jednego. Empatia nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie zmienia diagnozy. Nie zastępuje wiedzy ani doświadczenia. Ale potrafi zmienić to, jak człowiek przechodzi przez najtrudniejsze chwile swojego życia.

Ostatnie dni pokazały mi  to z ogromną siłą !

Nie opiszę całej historii. Chcę uszanować prywatność bardzo bliskiej mi osoby.

Ale chcę opowiedzieć o uczuciu, które towarzyszy wielu rodzinom, o bezradności.

Nie ma nic trudniejszego niż patrzenie na cierpienie kogoś, kogo się kocha. Jeszcze trudniej jest wtedy, gdy ma się poczucie, że ten głos nie wybrzmiewa wystarczająco mocno. Że kolejne prośby o ponowną ocenę sytuacji pozostają bez odpowiedzi, której się oczekuje.

Rodzina nie przychodzi do szpitala po to, by podważać decyzje lekarzy. Nie przychodzi po to, by stawiać diagnozy.

Przychodzi dlatego, że zna swoją bliską osobę. Wie, jak znosi ból. Wie, kiedy mówi „bardzo boli”, choć przez całe życie zaciskała zęby. Wie, kiedy jej organizm wysyła sygnały, że dzieje się coś bardzo poważnego.

To nie jest wiedza medyczna. To wiedza płynąca z codziennego życia, w którą warto się wsłuchać.

Pacjent to nie numer sali

Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju.

W trakcie pobytu w szpitalu kilkakrotnie usłyszeliśmy, że oddział, na którym leżała bliska mi osoba, jedynie udostępnia łóżka innemu oddziałowi.

Być może była to wyłącznie informacja organizacyjna. Być może nie kryło się za nią nic więcej. Ale z perspektywy rodziny takie słowa mają zupełnie inny ciężar. Bo pacjent nie zastanawia się, który oddział odpowiada za jego łóżko. Nie analizuje struktury organizacyjnej szpitala.

On po prostu cierpi.

I chce mieć poczucie, że jest pod opieką, że jego obecność nie jest problemem, że nie przeszkadza, że ma prawo poprosić o pomoc.

Dla człowieka leżącego na szpitalnym łóżku nie ma znaczenia nazwa oddziału, zwłaszcza gdy to wciąż jest ten sam szpital. To wciąż miejsce, do którego trafił z nadzieją, że zostanie zaopiekowany.

Empatia nie podważa kompetencji

Bardzo często słyszymy, że lekarze i pielęgniarki pracują pod ogromną presją. To prawda. Ich praca wymaga wiedzy, odpowiedzialności i odporności psychicznej.

Nie oczekuję nieomylności. Bo nie ma nieomylnych ludzi.

Ale oczekuję czegoś, co nie wymaga dodatkowych pieniędzy, nowoczesnego sprzętu ani kolejnych procedur.

Uważnego wysłuchania.

Empatia nie polega na tym, że zawsze przyznamy pacjentowi rację. Polega na tym, że potraktujemy jego słowa poważnie. Że wysłuchamy również rodziny.

Bo ona często dostrzega coś, czego jeszcze nie pokaże wynik ogólnego badania.

To nie jest podważanie autorytetu lekarza. To uzupełnienie obrazu.

Dwa oddziały. Ten sam szpital. Dwa zupełnie różne doświadczenia.

To, co najbardziej zapadło mi w pamięć, wydarzyło się już później, kiedy bliska mi osoba po opanowaniu sytuacji zagrożenia życia, trafiła pod opiekę innego oddziału.

I nagle wszystko wyglądało inaczej. Spokojna rozmowa, życzliwość, poczucie bezpieczeństwa.

To był ten sam szpital. A jednak doświadczenie było zupełnie inne.

To pokazuje, że empatia nie zależy od budynku. Nie zależy od sprzętu. Nie zależy od procedur.

Zależy od ludzi.

Od tego, jak rozmawiamy, jak odpowiadamy, jak reagujemy na lęk drugiego człowieka.

Czasem wystarczy jedno pytanie

Nie wiem, ilu pacjentów każdego dnia mówi: „Coś jest nie tak.” Nie wiem, ilu bliskich próbuje zwrócić uwagę personelu na niepokojące objawy.

Ale wiem jedno.

Nikt nie mówi tego dla własnej wygody. Za każdą taką prośbą stoi ogromny strach o życie bliskiego człowieka, miłość, bezradność.

I nadzieja, że ktoś jeszcze raz spojrzy na pacjenta. Może zleci jedno dodatkowe badanie. A może po prostu usiądzie na chwilę obok i powie: „Słyszę Panią. Sprawdzimy to.”

Czasami właśnie od takich słów zaczyna się poczucie bezpieczeństwa.

Na zakończenie

Nie napisałam tego artykułu po to, by kogokolwiek oskarżać. Napisałam go z nadzieją, że przeczyta go ktoś, kto pracuje w ochronie zdrowia. Lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny, student medycyny.

I następnym razem, gdy pacjent lub jego bliscy powiedzą: 

„Coś jest nie tak….zatrzyma się na chwilę.

Bo empatia nie zastępuje wiedzy.

Nie zastępuje doświadczenia.

Nie zastępuje medycyny.

Ale może sprawić, że ktoś zostanie wysłuchany na czas.

A czasem właśnie od tego zaczyna się ratowanie ludzkiego życia…

 

Czy świecka ceremonia pogrzebowa może odbyć się w kaplicy?

Podczas pierwszej rozmowy z rodziną często słyszę pytanie: „Czy skoro nie będzie ceremonii religijnej, musimy od razu spotkać się przy grobie?”

Odpowiedź brzmi: nie zawsze.

Wiele osób jest przekonanych, że świeckie pożegnanie może odbyć się wyłącznie przy grobie. To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. W rzeczywistości w wielu przypadkach ceremonia może zostać przeprowadzona również w kaplicy cmentarnej.

Kaplica nie jest zarezerwowana wyłącznie dla ceremonii religijnych.

W wielu miastach kaplice cmentarne są miejscem, w którym mogą odbywać się również świeckie ceremonie pogrzebowe. Wszystko zależy od regulaminu konkretnego cmentarza oraz możliwości organizacyjnych zarządcy.

Oznacza to, że rodzina może pożegnać Bliską Osobę w spokojnej, zamkniętej przestrzeni, zanim kondukt uda się na miejsce pochówku.

Dlaczego wiele rodzin wybiera kaplicę?

Kaplica daje poczucie większego spokoju i intymności.

To miejsce, w którym wszyscy mogą usiąść, wsłuchać się w opowieść o życiu Bliskiej Osoby, wysłuchać wybranej muzyki i po prostu przeżywać tę chwilę razem.

Nie ma pośpiechu, hałasu ani konieczności stania przez całą ceremonię. Szczególnie doceniają to osoby starsze oraz rodziny, które spodziewają się licznego grona uczestników.

Dzięki temu pożegnanie staje się bardziej skupione na wspomnieniach i życiu osoby, którą żegnamy.

A jeśli kaplica nie jest dostępna?

Nie oznacza to, że świecka ceremonia będzie mniej piękna czy mniej uroczysta.

Pożegnanie może odbyć się bezpośrednio przy grobie lub przy miejscu złożenia urny. Najważniejsze nie jest miejsce, lecz atmosfera ceremonii, słowa wypowiedziane podczas pożegnania i możliwość godnego uczczenia życia Bliskiej Osoby.

Każda ceremonia jest przygotowywana indywidualnie, dlatego zawsze warto wcześniej omówić wszystkie możliwości.

Warto zapytać

Rodziny bardzo często nie wiedzą, jakie mają możliwości. Tymczasem już podczas pierwszej rozmowy można wspólnie ustalić miejsce ceremonii, jej przebieg, muzykę oraz wszystkie elementy, które sprawią, że pożegnanie będzie zgodne z wolą zmarłego i oczekiwaniami najbliższych.

To właśnie podczas takiego spotkania rozmawiamy również o tym, czy ceremonia może odbyć się w kaplicy, czy lepszym rozwiązaniem będzie pożegnanie przy grobie oraz jakie możliwości daje konkretny cmentarz.

Jeżeli chcą Państwo dowiedzieć się, jak wygląda pierwsza rozmowa i czego można się podczas niej spodziewać, zapraszam do przeczytania artykułu poświęconego temu tematowi. To właśnie wtedy wspólnie szukamy najlepszego sposobu na przygotowanie osobistego i godnego pożegnania.

Nie trzeba znać wszystkich odpowiedzi. Wystarczy zadać pytanie.

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

Kilka słów ode mnie

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdzie każdego dnia spotykałam się z historiami zapisanymi w aktach urodzeń, małżeństw i zgonów. To doświadczenie nauczyło mnie, że za każdym dokumentem stoi przede wszystkim człowiek i jego życie.

Od prawie trzech lat, jako Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej, tworzę autorskie ceremonie pożegnalne oparte na rozmowach z rodziną, wspomnieniach i wartościach, które były ważne dla osoby zmarłej. Wierzę, że dobrze przygotowane pożegnanie pomaga nie tylko godnie zakończyć pewien etap, ale również pozostawia bliskim poczucie, że powiedzieli wszystko, co było najważniejsze.

Jeżeli chcą Państwo porozmawiać o organizacji świeckiej ceremonii pogrzebowej lub mają pytania dotyczące jej przebiegu, zapraszam do kontaktu.

Magdalena Kunicka-Chabińska
Świeckie Ceremonie Pogrzebowe

📞 693 557 955

 

Jak wygląda pierwsza rozmowa z mistrzynią świeckiej ceremonii pogrzebowej?

Najczęściej nie zaczyna się od opowieści o zmarłej osobie. Zaczyna się od ciszy. Od niepewności. Od zdania, które słyszę bardzo często:

„Nie wiem, od czego zacząć…”

I właśnie wtedy rozpoczyna się najważniejsza część przygotowań do świeckiej ceremonii pogrzebowej.

Nie oczekuję gotowej historii.

Wiele osób przed pierwszym spotkaniem obawia się, że będzie musiało przygotować szczegółowy życiorys, pamiętać wszystkie daty albo od razu opowiedzieć o całym życiu Bliskiej Osoby.

To naturalne. Tymczasem pierwsza rozmowa wygląda zupełnie inaczej. Nie ma pośpiechu, nie ma oceniania, nie ma dobrych ani złych odpowiedzi.

Jest czas i przestrzeń na wspomnienia.

Nie pytam wyłącznie o to, gdzie ktoś pracował albo kiedy przeszedł na emeryturę. Znacznie bardziej interesuje mnie to, jaki był. Co sprawiało mu radość. Jakim był mężem, żoną, mamą, tatą, babcią czy dziadkiem. Za co bliscy będą tęsknić najbardziej.

Bo właśnie z takich opowieści rodzi się ceremonia.

Czasem najważniejsze zdanie pojawia się po godzinie

Zdarza się, że przez dłuższą chwilę rozmawiamy spokojnie o codzienności. A potem nagle ktoś mówi:

„Wie Pani… właśnie przypomniała mi się jedna historia.”

To często ten moment zmienia wszystko. Nie wielkie wydarzenia, nie daty, nie tytuły. Tylko drobny gest, rodzinny zwyczaj, ulubiona piosenka czy powiedzenie, które wszyscy pamiętają.

To właśnie takie szczegóły sprawiają, że ceremonia staje się prawdziwie osobista.

Ta rozmowa ma jeszcze jeden cel.

Oczywiście przygotowujemy ceremonię. Ale bardzo często dzieje się coś jeszcze. Rodzina po raz pierwszy od wielu dni może spokojnie usiąść i opowiedzieć o Człowieku, którego kochała. Bez formalności, bez pośpiechu, bez konieczności tłumaczenia swoich emocji.

Nie raz słyszałam po spotkaniu: „Ta rozmowa była nam bardzo potrzebna.”

To jedne z najważniejszych słów, jakie mogę usłyszeć.

Nie trzeba wiedzieć, od czego zacząć.

Jeżeli stoją Państwo przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i zastanawiają się, czy będą potrafili opowiedzieć historię Bliskiej Osoby, proszę pamiętać o jednym.

Nie muszą Państwo mieć przygotowanych odpowiedzi. Nie muszą Państwo układać przemówienia. Nie muszą Państwo pamiętać każdego szczegółu.

Od tego właśnie jest pierwsza rozmowa.

To ona pozwala wspólnie odnaleźć wspomnienia, które później staną się pięknym i godnym pożegnaniem.


Kilka słów ode mnie

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, tworząc między innymi akty zgonu. Od kilku lat projektuję i prowadzę świeckie ceremonie pożegnalne, wierząc, że każda historia zasługuje na uważność, szacunek i dobre słowa.

Nie korzystam z gotowych scenariuszy. Każdą laudację tworzę od początku, wsłuchując się w opowieści najbliższych i z szacunkiem oddając to, kim była żegnana osoba.

Jeżeli stoją Państwo przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcieliby porozmawiać o jej przebiegu, zapraszam do kontaktu.

Magdalena Kunicka-Chabińska
Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej

📞 693 557 955

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegn

Co naprawdę kryje się za opiniami rodzin po świeckiej ceremonii pogrzebowej?

Nie opowiadają o mistrzu ceremonii. Opowiadają o tym, co przeżyły rodziny i dlaczego warto je przeczytać, zanim podejmiesz jedną z najważniejszych decyzji.

Są decyzje, których nikt nie chce podejmować.

A jednak przychodzi taki dzień. Telefon z informacją o śmierci bliskiej osoby.  Pierwsza rozmowa z zakładem pogrzebowym, formalności, dokumenty, kwiaty.

I nagle pojawia się pytanie, którego jeszcze kilka dni wcześniej większość osób nigdy sobie nie zadawała.

Komu powierzyć poprowadzenie ostatniego pożegnania?

Dla wielu rodzin jest to pierwsza taka sytuacja w życiu. Nie wiedzą, czym różni się świecka ceremonia od tradycyjnej, na czym polega praca mistrza ceremonii ani czego mogą oczekiwać od osoby, która stanie przed nimi w jednym z najtrudniejszych dni.

Dlatego zaczynają szukać. Czytają strony internetowe, porównują oferty, przeglądają zdjęcia, a później… przechodzą do zakładki z opiniami.

I właśnie wtedy dzieje się coś bardzo ciekawego, na początku większość osób patrzy na liczbę gwiazdek, po chwili zaczyna czytać, jedną opinię, drugą…

I nagle okazuje się, że przestają interesować ich oceny.

Zaczynają szukać odpowiedzi na zupełnie inne pytania. Czy ta osoba naprawdę potrafi zrozumieć rodzinę?. Czy będzie umiała opowiedzieć o życiu mojego taty? Mojej mamy? Mojego męża? Czy stworzy atmosferę, w której będzie można godnie pożegnać ukochaną osobę?

Na te pytania nie odpowie najpiękniejsza strona internetowa. Nie odpowie eleganckie zdjęcie, nie odpowie nawet opis usług.

Odpowiadają na nie Ci, którzy już tę drogę przeszli.

Dlatego pokazuję na tej stronie opinie pozostawione przez rodziny po prowadzonych przeze mnie ceremoniach, nie po to, żeby policzyć pochwały.

Ale po to, żeby pokazać, co naprawdę zapamiętują ludzie, kiedy wracają myślami do dnia pożegnania.

I odkryłam coś, czego wcześniej sama nie dostrzegałam. Nikt nie oceniał długości ceremonii. Nikt nie wspominał o mikrofonie, muzyce czy scenariuszu. 

Za to niemal w każdej opinii powracały te same słowa.

Spokój, bezpieczeństwo, empatia, godność, szacunek, uważność.

To właśnie one stały się bohaterami tych historii.

Bo kiedy kończy się ceremonia, rodzina nie pamięta każdego wypowiedzianego zdania. Pamięta przede wszystkim to, jak się wtedy czuła.

I właśnie dlatego warto czytać opinie. Nie po to, by znaleźć osobę z największą liczbą pięciu gwiazdek. Ale po to, by usłyszeć głosy ludzi, którzy byli dokładnie tam, gdzie dziś być może jesteś Ty.


„Ojciec byłby zadowolony.”

„Ceremonia przeprowadzona przez Panią Magdalenę z pełną klasą (…). Nawet jeśli zmarły nie był osobą krystaliczną, laudacja została wygłoszona z gracją i szacunkiem. (…) Ojciec byłby zadowolony. Bez zastrzeżeń.” — Patryk, opinia opublikowana w wizytówce Google

To jedno zdanie zatrzymało mnie na dłużej. Nie dlatego, że jest pochwałą, ale dlatego, że pokazuje coś znacznie głębszego.  Każda rodzina, niezależnie od tego, czy organizuje pogrzeb religijny czy świecki, nosi w sobie podobne pragnienie, aby po zakończeniu ceremonii móc powiedzieć:

„Zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak potrafiliśmy.”

To wcale nie oznacza, że pożegnanie musi być idealne, nie ma idealnych ceremonii. Tak samo jak nie ma idealnych życiorysów. Są za to prawdziwe historie, historie ludzi, którzy mieli swoje zalety, słabości, sukcesy i błędy.  Dlatego tak bardzo poruszyły mnie słowa Patryka. Napisał wprost, że jego tata nie był osobą idealną. I właśnie dlatego tak ważne było dla niego, aby podczas ostatniego pożegnania nie stworzyć pomnika, lecz opowiedzieć o Człowieku. Z szacunkiem, z wyczuciem, bez oceniania.

Bo godna ceremonia nie polega na przemilczaniu trudniejszych rozdziałów życia. Polega na tym, by dostrzec Człowieka z całą Jego historią. Bez odbierania mu godności, bez upiększania, ale również bez osądzania. Myślę, że właśnie dlatego ostatnie zdanie tej opinii ma tak wielką siłę. „Ojciec byłby zadowolony.” Trudno wyobrazić sobie piękniejszą ocenę ostatniego pożegnania.

Kiedy brakuje słów

„Ogromne podziękowania dla Pani Magdaleny, która w sposób cudowny i adekwatny potrafi ubrać w słowa to, czego rodzina, w tak trudnym momencie, nie byłaby w stanie wyrazić o zmarłym.” — Bogumiła, opinia opublikowana w wizytówce Google

To chyba jedno z najtrudniejszych zadań podczas przygotowywania świeckiej ceremonii pogrzebowej, nie napisanie laudacji, nie poprowadzenie uroczystości. Najtrudniejsze jest znalezienie słów wtedy, kiedy rodzinie tych słów po prostu brakuje. Bo śmierć bardzo często odbiera możliwość spokojnego opowiadania. Najbliżsi wiedzą o zmarłym wszystko. Pamiętają wspólne wakacje, rodzinne święta, ulubione powiedzenia, drobne gesty i codzienne rytuały. Pamiętają charakterystyczny śmiech, zapach perfum, sposób, w jaki nalewał herbatę albo poprawiał okulary. Ale kiedy próbują o tym opowiedzieć, często pojawia się cisza. Nie dlatego, że nie mają wspomnień, wręcz przeciwnie, mają ich tak wiele, że trudno wybrać te najważniejsze. Do tego dochodzą emocje, łzy, zmęczenie, niedowierzanie. 

I nagle okazuje się, że historie, które przez lata żyły w rodzinie, nie potrafią wydostać się na zewnątrz. Właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca nad ceremonią. Nie polega ona na dopisywaniu pięknych zdań, nie polega na tworzeniu wzruszających historii. Polega na uważnym słuchaniu, na zadawaniu pytań., czasem bardzo prostych. Jaki był? Co lubił robić? Z czego zawsze się śmialiście? Za czym będziecie najbardziej tęsknić?

I bardzo często odpowiedź przychodzi dopiero po chwili. Najpierw jest jedno zdanie, potem drugie. Za chwilę ktoś przypomina sobie zabawną historię z dzieciństwa. Ktoś inny dodaje wspomnienie z wakacji. Jeszcze ktoś opowiada o czymś, o czym od lat nikt nie mówił.

Nagle okazuje się, że zamiast kilku pojedynczych wspomnień powstaje opowieść. Nie idealna, nie wygładzona, ale prawdziwa. Taka, w której bliscy odnajdują swojego tatę, mamę, męża, żonę czy dziadków.

I właśnie wtedy słowa zaczynają mieć znaczenie. Nie dlatego, że są piękne, ale dlatego, że są prawdziwe.

Dlatego zdanie napisane przez Panią Bogumiłę porusza mnie tak bardzo. Bo nie mówi o dobrze napisanym tekście, mówi o zaufaniu. O chwili, w której rodzina oddaje komuś swoje wspomnienia z nadzieją, że zostaną opowiedziane z szacunkiem i czułością.

Myślę, że właśnie dlatego świecka ceremonia pogrzebowa nie jest gotowym scenariuszem, który można powtórzyć. Każda powstaje od początku, z  rozmów, ze wspomnień, i z miłości, która choć po śmierci przybiera inną formę, nadal pozostaje obecna. Bo kiedy podczas ceremonii padają słowa, których najbliżsi sami nie potrafili wypowiedzieć, bardzo często nie słyszę po uroczystości: „To było piękne.”

Słyszę coś znacznie ważniejszego: „To był dokładnie nasz tata.” albo: „To była cała mama.”

I myślę, że nie ma większego komplementu dla osoby, która ma zaszczyt opowiedzieć historię czyjegoś życia.

Każda opinia to czyjaś historia

Każda z przytoczonych tutaj opinii powstała już po zakończeniu ceremonii. W chwili, gdy opadły największe emocje, a rodziny mogły wrócić myślami do dnia pożegnania.

Nie traktuję tych słów jak ocen swojej pracy. Traktuję je przede wszystkim jako świadectwo doświadczeń osób, które znalazły w sobie siłę, aby podzielić się tym, co przeżyły. Czytając je wszystkie, zrozumiałam coś bardzo ważnego.

Rodziny nie zapamiętują perfekcyjnie ułożonych zdań. Nie wspominają scenariusza ceremonii, nie oceniają długości przemówienia.

Piszą o tym, czy czuły się zaopiekowane, czy mogły spokojnie przeżyć ten dzień, czy usłyszały historię swojego taty, mamy, żony, męża, babci lub dziadka opowiedzianą z szacunkiem i czułością.

To właśnie te wartości pozostają w pamięci najdłużej.

Jeśli więc dziś stoisz przed wyborem osoby, która poprowadzi ostatnie pożegnanie, przeczytaj opinie, nie tylko moje. Przeczytaj również doświadczenia rodzin innych mistrzów ceremonii.

Zwróć uwagę nie na liczbę gwiazdek, ale na słowa, które powtarzają się najczęściej. Bo właśnie tam kryje się odpowiedź na pytanie, czego możesz spodziewać się w jednym z najtrudniejszych dni swojego życia. Nie ma dwóch takich samych rodzin, nie ma dwóch takich samych życiorysów, i nie ma dwóch takich samych pożegnań. Dlatego osoba, której powierzysz poprowadzenie ceremonii, nie powinna opowiadać o sobie.

Powinna umieć opowiedzieć historię Człowieka, którego żegnasz.

Kilka słów ode mnie

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, tworząc między innymi akty zgonu. Od kilku lat projektuję i prowadzę świeckie ceremonie pożegnalne, wierząc, że każda historia zasługuje na uważność, szacunek i dobre słowa.

Nie korzystam z gotowych scenariuszy. Każdą laudację tworzę od początku, wsłuchując się w opowieści najbliższych i z szacunkiem oddając to, kim była żegnana osoba.

Jeżeli stoją Państwo przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcieliby porozmawiać o jej przebiegu, zapraszam do kontaktu.

Magdalena Kunicka-Chabińska
Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej

📞 693 557 955

Nie ma dwóch takich samych pożegnań. Bo nie ma dwóch takich samych życiorysów.

Czy wszystkie pogrzeby świeckie wyglądają tak samo?

To jedno z pytań, które słyszę najczęściej podczas pierwszych rozmów z rodzinami. Wiele osób wyobraża sobie, że świecka ceremonia ma jeden ustalony scenariusz, który powtarza się podczas każdego pożegnania.

Nic bardziej mylnego.

Dla mnie każda ceremonia zaczyna się od wysłuchania historii. Bo nie ma dwóch takich samych życiorysów. A skoro każdy z nas przeżywa swoje życie inaczej, również pożegnanie powinno być prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju.

Każde życie opowiada inną historię.

Miałam zaszczyt poprowadzić świecką ceremonię pożegnania Jana.

Nie chcę opowiadać o szczegółach Jego życia, ponieważ należą one przede wszystkim do Jego bliskich. Mogę jednak napisać, że po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, iż najpiękniejsze ceremonie rodzą się z uważnego słuchania.

Podczas rozmów z rodziną poznaję nie tylko daty i najważniejsze wydarzenia. Słyszę opowieści o wspólnych świętach, pierwszych motocyklach, ulubionych piosenkach, rodzinnych żartach, o tym, co wywoływało uśmiech i z czego dana osoba była dumna.

Często do tych wspomnień dołączają przyjaciele, sąsiedzi czy dalsza rodzina. Każdy wnosi do tej historii coś swojego.

I właśnie wtedy zaczyna powstawać ceremonia.

Nie o śmierci. O życiu.

Świecka ceremonia pogrzebowa nie ma gotowego scenariusza.

To jedna z największych różnic między świecką ceremonią a uroczystością opartą na stałym porządku.

Tutaj nie ma tekstów, które powtarzam podczas każdego pożegnania.

Nie ma miejsca na uniwersalne formuły.  Każda laudacja powstaje od początku.

Bywa, że rodzina wybiera ulubioną muzykę zmarłego. Czasami dzieci piszą list do mamy lub taty. Innym razem wnuki dzielą się wspomnieniami albo ktoś z bliskich odczytuje wiersz.

Podczas pożegnania Jana jednym z najbardziej poruszających momentów było odczytanie wiersza przez wybitną aktorkę Panią Martę Klubowicz, bliską zmarłego. Wybrzmiała również piosenka ze słowami jej autorstwa.

Nie dlatego, że taki element powinien znaleźć się podczas każdej ceremonii.  Ale dlatego, że właśnie tego dnia miał swoje miejsce i znaczenie.

Nie tworzę ceremonii według jednego wzoru.

Zdarza się, że rodziny mówią:  „Byliśmy kiedyś na pięknym świeckim pogrzebie. Chcielibyśmy podobnie.”

Doskonale rozumiem te słowa. Każdy z nas szuka punktu odniesienia, zwłaszcza w trudnym czasie żałoby.  Ale zawsze odpowiadam, że inspiracja jest czymś zupełnie innym niż kopiowanie.

Nie przygotowuję dwóch takich samych ceremonii. Nie zmieniam tylko imion i dat. Tworzę opowieść o konkretnym życiu.

Bo to ono jest najważniejsze.

Najpiękniejsze wspomnienia kryją się w drobiazgach.

Nie pytam wyłącznie o szkołę, pracę czy daty. Znacznie bardziej interesuje mnie to, jakim człowiekiem była Osoba Zmarła na co dzień.

Co lubił robić. Jak śmiał się z wnukami. Czy miał swoje powiedzonka. Jaką muzykę włączał podczas rodzinnych spotkań. Czy był tym, który zawsze pomagał sąsiadom. Czy piekł najlepsze ciasto, łowił ryby, naprawiał wszystko, co się zepsuło, albo każdego ranka wychodził na spacer tą samą drogą.

To właśnie takie drobiazgi sprawiają, że podczas ceremonii bliscy uśmiechają się przez łzy.

Bo rozpoznają w tych słowach ukochaną osobę.

Świecka ceremonia to przede wszystkim opowieść o życiu.

Wiele osób obawia się, że świecki pogrzeb będzie chłodny albo zbyt oficjalny.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. To ceremonia, która daje przestrzeń na wdzięczność, na wspomnienia, na muzykę, która miała znaczenie, na słowa, które naprawdę opisują osobę, którą żegnamy, na chwilę ciszy.

Na uśmiech, na łzy, na wszystko to, co mieści się w dobrze przeżytym życiu.

I właśnie dlatego po zakończeniu wielu ceremonii słyszę od rodzin jedno zdanie:

„To było dokładnie o Nim.”

Nie potrafię wyobrazić sobie piękniejszego podsumowania swojej pracy.


Kilka słów ode mnie

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, tworząc między innymi akty zgonu. Od kilku lat prowadzę świeckie ceremonie pożegnalne, wierząc, że każda historia zasługuje na uważność, szacunek i dobre słowa.

Nie korzystam z gotowych scenariuszy. Każdą laudację tworzę od początku, wsłuchując się w opowieści najbliższych i z szacunkiem oddając to, kim była żegnana osoba.

Jeżeli stoją Państwo przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcieliby porozmawiać o jej przebiegu, zapraszam do kontaktu.

Magdalena Kunicka-Chabińska
Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej
📞 693 557 955

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

To rodzina wybiera mistrza ceremonii. Zawsze.

Świecka ceremonia pogrzebowa to przede wszystkim opowieść o życiu Człowieka. Aby była prawdziwa i osobista, rodzina powinna mieć możliwość wyboru osoby, która ją poprowadzi. Nie wszyscy wiedzą, że decyzja o wyborze mistrza ceremonii zawsze należy do najbliższych. Warto o tym pamiętać, organizując ostatnie pożegnanie.

Kilka dni temu prowadziłam we Wrocławiu świecką ceremonię pożegnania Pani Jadwigi.

Podczas rozmowy z rodziną usłyszałam historię kobiety, która jako dziecko doświadczyła wojny, a mimo to potrafiła zbudować dom pełen miłości i wychować kolejne pokolenia w przekonaniu, że rodzina jest najważniejsza. Przez lata angażowała się również społecznie, organizując spotkania i wydarzenia dla lokalnej społeczności.

Pomyślałam wtedy, że właśnie takie historie pokazują, dlaczego świecka ceremonia nie może być przypadkowa. Za każdym nazwiskiem kryje się zupełnie inne życie. Inne doświadczenia, inne wartości i inni ludzie, którzy dziś przychodzą powiedzieć „dziękuję”.

I właśnie dlatego tak ważne jest, kto tę historię opowie.

Kto wybiera mistrza ceremonii?

To jedno z pytań, które bardzo często słyszę od rodzin.

Wiele osób jest przekonanych, że skoro organizacją pogrzebu zajmuje się zakład pogrzebowy, to razem z nim otrzymują również mistrza ceremonii. Tymczasem wygląda to inaczej.

Zakłady pogrzebowe często współpracują z zaufanymi mistrzami ceremonii i przedstawiają rodzinie takie rozwiązanie. To naturalna praktyka, która ułatwia organizację pogrzebu.

Nie oznacza to jednak, że rodzina nie może podjąć własnej decyzji.

Jeżeli mają Państwo osobę, której ufają, której sposób prowadzenia ceremonii jest Państwu bliski lub którą ktoś polecił, mogą Państwo poprosić właśnie tę osobę o poprowadzenie pożegnania. Wystarczy poinformować o tym zakład pogrzebowy.

To rodzina podejmuje ostateczną decyzję.

Dlaczego warto świadomie wybrać mistrza ceremonii?

Świecka ceremonia pogrzebowa nie jest gotowym scenariuszem odczytywanym podczas uroczystości.

Powinna być opowieścią o konkretnym Człowieku.

Dlatego tak ważne jest, aby mistrz ceremonii najpierw poznał historię życia, wysłuchał wspomnień bliskich i zrozumiał, co było dla tej osoby naprawdę ważne.

Dopiero wtedy powstaje laudacja.

Nie ma dwóch takich samych rodzin.

Nie ma dwóch takich samych życiorysów.

I nie powinno być dwóch takich samych ceremonii.

Wybierając mistrza ceremonii, nie wybierają Państwo osoby, która przeczyta tekst.

Wybierają Państwo człowieka, któremu powierzają historię życia swojego męża, żony, mamy, taty, babci czy dziadka. To ogromny kredyt zaufania i odpowiedzialność.

Kilka słów ode mnie

Magdalena Kunicka-Chabińska, od trzech lat projektuję i prowadzę Świeckie Ceremonie Pogrzebowe.

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdzie towarzyszyłam rodzinom w najważniejszych momentach ich życia.  Sporządzając akty urodzenia, udzielając ślubów cywilnych, tworząc akty zgonu.

Tworzę i prowadzę świeckie ceremonie pożegnania, wierząc, że każda historia zasługuje na to, by opowiedzieć ją z czułością, szacunkiem i prawdą.

Nie korzystam z gotowych tekstów. Każdą laudację piszę od początku, wsłuchując się w opowieści rodzin i szukając tego, co było najpiękniejsze w życiu żegnanej Osoby.

Jeżeli stoisz przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcesz porozmawiać o tym, jak mogę pomóc Ci stworzyć wyjątkowe pożegnanie, zapraszam do kontaktu.

📞 693 557 955


Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

Nie ma piękniejszego polecenia niż zaufanie rodziny…

Nie da się kupić zaufania. Trzeba na nie zapracować. Dlatego za każdym razem, gdy słyszę: „Dostaliśmy do Pani numer od rodziny, której prowadziła Pani ceremonię”, na chwilę milknę. Bo wiem, ile kryje się za tym jednym zdaniem. Właśnie tak rozpoczęła się historia pożegnania Sebastiana.

Są telefony, których nigdy się nie zapomina.

To był jeden z nich.

Po drugiej stronie usłyszałam spokojny głos.

„Dostaliśmy do Pani numer od rodziny, której prowadziła Pani ceremonię.”

Zawsze, gdy słyszę takie słowa, na chwilę milknę.

Bo wiem, że za tym jednym zdaniem kryje się czyjeś zaufanie.

Czyjeś wspomnienie.

Czyjeś przekonanie, że w jednym z najtrudniejszych dni swojego życia poczuli się zaopiekowani. Nie ma dla mnie większego wyróżnienia.

Reklamę można kupić. Na zaufanie trzeba zapracować.

Żyjemy w świecie reklam, opinii i ocen.

Każdego dnia ktoś próbuje przekonać nas, że jest najlepszy.

Ja nigdy nie chciałam nikogo przekonywać.

Od początku wierzyłam, że moja praca sama będzie mówiła za mnie.

Dlatego największą radość sprawiają mi nie kolejne polubienia czy liczby wyświetleń.

Najwięcej znaczą dla mnie telefony od rodzin, które trafiły do mnie dlatego, że ktoś wcześniej przeżył ze mną pożegnanie swojej Bliskiej Osoby.

To właśnie wtedy czuję największą odpowiedzialność.

Bo zaufanie otrzymuje się tylko raz.

Tak zaczęła się również historia Sebastiana.

Rodzina zgłosiła się do mnie z polecenia.

Ktoś, kto wcześniej uczestniczył w prowadzonej przeze mnie ceremonii, powiedział:

„Proszę zadzwonić do Magdaleny.”

Pomyślałam wtedy, że to najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać.

Nie dlatego, że kolejna rodzina wybrała właśnie mnie.

Ale dlatego, że ktoś uznał, iż warto przekazać dalej moje nazwisko.

To ogromny kredyt zaufania.

I jednocześnie wielka odpowiedzialność.

Każda ceremonia zaczyna się od słuchania.

Nigdy od pisania. 

Najpierw słucham.

Poznaję Człowieka poprzez opowieści jego najbliższych.

Pytam nie tylko o daty. Pytam o codzienność.

O ulubioną muzykę.  O książki.

O miejsca, do których lubił wracać.

O zdania, które do dziś wywołują uśmiech.

Bo właśnie tam ukrywa się prawdziwy Człowiek.

Nie w metryce. Nie w dyplomach. Nie w liczbie przeżytych lat.

Sebastian był Człowiekiem, którego nie dało się zamknąć w kilku zdaniach.

Lekarzem z powołania. Miłośnikiem gór. Przyrody. Historii. Muzyki.

Człowiekiem o niezwykle szerokich horyzontach i ogromnej wrażliwości.

Ale przede wszystkim był mężem. Tatą.

Kimś, kto pozostawił po sobie dobro.

To właśnie o tym opowiadała Jego ceremonia. Nie o śmierci.

O życiu.

Bo świecka ceremonia pogrzebowa nie jest opowieścią o odejściu.

Jest opowieścią o życiu.

Był jeszcze jeden moment, którego długo nie zapomnę.

Podczas ceremonii odczytałam list napisany przez zięcia Sebastiana.

Nie mówił po polsku.

Poprosił więc mnie, abym przeczytała napisany przez niego list.

W pewnym momencie wybrzmiało jedno zdanie.

„Myliłeś się w jednej rzeczy – byłeś kochany przez znacznie więcej osób, niż myślałeś.”

Na cmentarzu zapadła cisza.

Nie taka, która krępuje. Taka, która pozwala usłyszeć własne serce.

To był jeden z tych momentów, kiedy uświadamiamy sobie, że dobrze napisane słowa potrafią zrobić coś niezwykłego.

Potrafią połączyć ludzi. Potrafią ukoić.

Potrafią powiedzieć to, czego czasem nie zdążyliśmy powiedzieć za życia.

W tej pracy nie jestem sama.

Podczas ceremonii miałam również przyjemność rozpocząć współpracę z Zakładem Pogrzebowym Kaźmierski z Kalisza.

Dziękuję za życzliwość, wzajemny szacunek, profesjonalizm i doskonałą organizację.

Zawsze powtarzam, że dobra ceremonia to praca wielu osób.

Każdy ma swoje zadanie.

Ale wszyscy mamy ten sam cel.

Stworzyć rodzinie przestrzeń do spokojnego pożegnania.

Bez pośpiechu. Bez chaosu. Z szacunkiem.

Dlaczego postanowiłam o tym napisać?

Bo często pytacie mnie, co jest dla mnie największym sukcesem.

Nigdy nie odpowiadam, że liczba przeprowadzonych ceremonii.

Nigdy nie mówię o statystykach.

Największym sukcesem są dla mnie rodziny, które wracają.

Albo te, które mówią swoim bliskim:

„Zaufajcie jej.”

Nie znam piękniejszej rekomendacji.

To właśnie dzięki takim ludziom mogę robić to, co kocham.

I za każdym razem staram się odwdzięczyć tym samym.

Uważnością. Empatią. I opowieścią, która będzie godnym pożegnaniem życia.


Kilka słów ode mnie

Magdalena Kunicka-Chabińska, od trzech lat projektuję i prowadzę Świeckie Ceremonie Pogrzebowe.

Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, gdzie towarzyszyłam rodzinom w najważniejszych momentach ich życia.  Sporządzając akty urodzenia, udzielając ślubów cywilnych, tworząc akty zgonu. Dziś tworzę i prowadzę świeckie ceremonie pożegnania, wierząc, że każda historia zasługuje na to, by opowiedzieć ją z czułością, szacunkiem i prawdą.

Nie korzystam z gotowych tekstów. Każdą laudację piszę od początku, wsłuchując się w opowieści rodzin i szukając tego, co było najpiękniejsze w życiu żegnanej Osoby.

Jeżeli stoisz przed organizacją świeckiej ceremonii pogrzebowej i chcesz porozmawiać o tym, jak mogę pomóc Ci stworzyć wyjątkowe pożegnanie, zapraszam do kontaktu.

📞 693 557 955
📧 biuro@swieckieceremoniepogrzebowe.pl

Nie ma dwóch takich samych życiorysów. Dlatego nie ma też dwóch takich samych pożegnań.

× Zadzwoń +48 693 557 955
Świeckie ceremonie pogrzebowe – Magdalena Kunicka-Chabińska
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.

 

1. Polityka Prywatności
1. Administrator danych osobowych
Administratorem danych osobowych jest [Magdalena Kunicka-Chabińska], prowadzący stronę www.swieckieceremoniepogrzebowe.pl, z siedzibą: , e-mail:mistrzceremonii@op.pl
, tel.: [693-557-955].
2. Cele i podstawy prawne przetwarzania danych
Dane użytkowników są przetwarzane m.in. w celu:
•udzielenia odpowiedzi na zapytania przesyłane formularzem kontaktowym lub e-mailem;
•realizacji obowiązków prawnych;
•ewentualnego dochodzenia roszczeń.
Podstawą prawną przetwarzania jest: zgoda użytkownika (art. 6 ust. 1 lit. a RODO), umowa lub podjęcie działań na żądanie (lit. b), prawny obowiązek (lit. c) i uzasadniony interes administratora (lit. f)   .
3. Zakres zbieranych danych
Dane zbierane poprzez formularz to: imię i nazwisko (opcjonalnie), adres e-mail, treść wiadomości kontaktowej. Jeśli użytkownik zdecyduje się przesłać dane wrażliwe (np. informacje o stanie zdrowia z uwagi na charakter usług), dane te również będą przetwarzane wyłącznie po świadomej, dobrowolnej zgodzie. Strona korzysta z certyfikatu Let’s Encrypt, co zapewnia bezpieczną transmisję danych.
4. Odbiorcy danych
Dane mogą być przekazywane podmiotom przetwarzającym dane na zlecenie (np. dostawcy hostingu, system poczty), urzędom publicznym w związku z realizacją obowiązków prawnych, oraz – wyłącznie za zgodą – innym partnerom.
5. Okres przechowywania danych
Dane przechowywane są przez czas niezbędny do realizacji celu (np. odpowiadania na zapytania). W przypadku zgód – do momentu wycofania zgody lub upływu okresu archiwizacji dokumentów (np. kilka lat).
6. Prawa użytkowników
Użytkownikowi przysługują prawa: dostępu, sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych, sprzeciwu, wycofania zgody. Możliwość wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
7. Przekazywanie danych poza EOG
Jeśli dotyczy – informacja o przekazywaniu danych do krajów trzecich i przyjętych zabezpieczeniach (np. standardowe klauzule umowne).
8. Profilowanie
Jeśli nie stosowane – zaznaczenie, że profilowanie i zautomatyzowane podejmowanie decyzji nie ma miejsca.
9. Bezpieczeństwo danych
Strona zabezpieczona certyfikatem Let’s Encrypt zapewnia szyfrowaną komunikację (HTTPS). Stosowane są odpowiednie środki techniczne i organizacyjne, aby chronić dane przed dostępem niepowołanych osób.
2. Zasady RODO – klauzule w formularzu kontaktowym i e-mail
W formularzu kontaktowym i korespondencji e-mail należy zamieścić następujące zgody:
1.Zgoda na przetwarzanie danych (RODO)
„Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (imię i nazwisko, adres e-mail, treść wiadomości) przez administratora strony www.swieckieceremoniepogrzebowe.pl w celu udzielenia odpowiedzi na moje zapytanie.”
2.Zgoda na przetwarzanie danych wrażliwych (jeżeli będą przesyłane)
„Wyrażam zgodę na przetwarzanie przez administratora e-mailowo przesłanych informacji uznawanych za dane wrażliwe (np. dotyczące stanu zdrowia) w celu udzielenia odpowiedzi oraz realizacji usług funeralnych, z pełną świadomością potencjalnych konsekwencji przekazania tych informacji.”
Obie zgody muszą być dobrowolne, jednoznaczne i wyrażone poprzez wyraźne zaznaczenie (checkbox). Brak zaznaczenia oznacza, że formularz nie może zostać wysłany.