Czasem jadę prowadzić kolejną ceremonię i zupełnie przypadkiem zatrzymuję się przy grobie Kogoś, Kogo żegnałam kilka miesięcy albo kilka lat wcześniej. Wystarczy jedno nazwisko, zdjęcie, melodia przypomniana przez rodzinę albo zwykły znicz stojący obok. I nagle wracają wspomnienia. Bo są pożegnania, które zostają we mnie na długo…
Nie da się przejść obojętnie obok wszystkich historii, które słyszy się w tej pracy.
Choć ceremonii jest wiele, choć każda rodzina przeżywa stratę inaczej, są momenty, które zostają ze mną na bardzo długo. Czasem jest to rozmowa z córką, która próbowała opowiedzieć o swoim Tacie i co chwilę milkła ze wzruszenia. Czasem żart opowiedziany przez wnuka podczas przygotowania ceremonii. Czasem ulubiona piosenka Zmarłego, która wybrzmiała na zakończenie pożegnania i sprawiła, że nawet osoby stojące dalej ocierały łzy.
I później, kiedy wracam na ten sam cmentarz przy okazji kolejnej ceremonii, zdarza mi się zatrzymać.
Na chwilę.
Pomyśleć o rodzinie, którą wtedy poznałam.
O Człowieku, którego wspólnie żegnaliśmy.
Bo za każdą ceremonią stoi prawdziwe życie.
To właśnie dlatego tak bardzo wierzę w osobiste pożegnania. W ceremonie, podczas których można powiedzieć coś więcej niż tylko kilka oficjalnych zdań. W takie chwile, w których rodzina naprawdę słyszy historię swojego Bliskiego. Historię opowiedzianą z czułością, spokojem i szacunkiem.
Coraz więcej rodzin decyduje się dziś na świeckie ceremonie pogrzebowe. Czasem odbywają się one w kaplicy, czasem bezpośrednio przy grobie, czasem mają charakter bardziej kameralny i rodzinny. Coraz częściej pojawiają się również ceremonie łączone, gdzie część wyznaniowa przeplata się z osobistym pożegnaniem przygotowanym specjalnie dla bliskich.
I bardzo często właśnie te osobiste słowa zostają z rodziną najdłużej.
Nie każdy ma siłę przeczytać pożegnalny list nad grobem. Nie każdy potrafi ubrać emocje w zdania. Dlatego rodziny proszą mnie o napisanie i odczytanie kilku słów w ich imieniu, również podczas ceremonii wyznaniowych.
To bywają najtrudniejsze teksty. Ale też najpiękniejsze.
Bo nie chodzi w nich o wielkie słowa. Chodzi o prawdę. O wdzięczność. O miłość. O to jedno zdanie, którego ktoś nie zdążył powiedzieć wcześniej.
Bo tych historii nie da się po prostu zamknąć i zostawić za sobą…
I właśnie dlatego ta praca zostaje w sercu na długo…
Dziękuję wszystkim Rodzinom za zaufanie i za to, że pozwalają mi być obok w jednym z najtrudniejszych momentów życia.
Dziękuję również zakładom pogrzebowym za wspólne tworzenie pożegnań pełnych szacunku, spokoju i godności. Za współpracę opartą nie tylko na organizacji ceremonii, ale przede wszystkim na uważności wobec drugiego człowieka.

