Wróciłam z wakacji z telefonem pełnym zdjęć… Morze, słońce, piękne miejsca, chwile, które chciałam zatrzymać na dłużej. I właśnie wtedy pomyślałam o czymś, co bardzo często wraca do mnie podczas rozmów z rodzinami. Co zostaje po człowieku, kiedy zdjęcia przestają być tylko zdjęciami?
Zdjęcia zatrzymują chwilę. Wspomnienia zatrzymują człowieka.
Wakacje mają w sobie coś wyjątkowego…
Robimy zdjęcia niemal odruchowo. Fotografujemy miejsca, ludzi, zachody słońca, wspólne posiłki. Zatrzymujemy chwile, do których chcemy kiedyś wrócić.
Po powrocie przeglądamy setki fotografii i nagle okazuje się, że niektóre z nich znaczą dla nas znacznie więcej niż pozostałe.
Nie dlatego, że są najładniejsze.
Tylko dlatego, że przypominają nam konkretną chwilę, osobę albo emocję.
Czasem wystarczy jedno zdjęcie, żeby przypomnieć sobie czyjś śmiech.
Jedno miejsce, żeby wrócić do wspólnej podróży.
Jedna fotografia, żeby usłyszeć w pamięci czyjś głos.
I właśnie wtedy zdjęcie przestaje być tylko obrazem.
Staje się wspomnieniem.
Podczas rozmów z rodzinami często zaczynamy właśnie od takich wspomnień.
Kiedy przygotowuję świecką ceremonię pogrzebową, nie chcę poznawać człowieka wyłącznie przez daty, miejsca pracy czy najważniejsze wydarzenia z jego życia.
Oczywiście, te informacje są potrzebne, ale same fakty nie opowiadają jeszcze historii człowieka. Dlatego podczas rozmowy z rodziną pytam również o rzeczy znacznie bardziej osobiste.
Jaki był? Co lubił? Co go bawiło? Jak spędzał wolny czas? Jaki był dla swoich dzieci? Czy miał jakieś charakterystyczne powiedzonko? Czego nie mogło zabraknąć w jego codzienności? Jakie wspólne chwile rodzina pamięta najbardziej?
I wtedy bardzo często dzieje się coś niezwykłego. Na początku pojawiają się pojedyncze informacje. A później historie: „Zawsze robił to…”, „Pamiętam, jak…”, „Uwielbiał…”, „Nigdy nie zapomnę…”, „To było typowe dla niego…”
I właśnie z takich opowieści zaczyna wyłaniać się prawdziwy człowiek.
Nie trzeba przygotowywać życiorysu.
To jedna z rzeczy, które warto wiedzieć przed przygotowaniem ceremonii pogrzebowej.
Rodzina często myśli, że przed spotkaniem z mistrzem ceremonii powinna przygotować wszystkie najważniejsze informacje o zmarłej osobie.
Nie musi. Nie trzeba pisać pięknego życiorysu, nie trzeba układać wszystkiego chronologicznie. Nie trzeba nawet wiedzieć, od czego zacząć. Można opowiedzieć jedną historię. Można wspomnieć o czymś zupełnie drobnym.
Bo czasami właśnie ten drobiazg okazuje się najważniejszy.
Najbardziej osobiste szczegóły często nie mają nic wspólnego z wielkimi wydarzeniami.
W oficjalnym życiorysie może nie znaleźć się informacja o tym, że ktoś każdego ranka pił kawę dokładnie w ten sam sposób, że zawsze zajmował swoje ulubione miejsce przy stole, że miał zwyczaj dzwonić do córki w niedzielę,
Że znał na pamięć tekst swojej ulubionej piosenki.
Że podczas rodzinnych spotkań opowiadał tę samą historię, że uwielbiał morze, że potrafił rozśmieszyć wszystkich jednym zdaniem.
To nie są informacje, które zwykle pojawiają się w oficjalnych dokumentach.
Ale właśnie one mogą sprawić, że laudacja pogrzebowa przestaje być jedynie opisem życia, a zaczyna być prawdziwym pożegnaniem konkretnego człowieka.
Bo kiedy podczas ceremonii pada zdanie, które wszyscy bliscy doskonale znają, często pojawia się bardzo szczególna reakcja. Uśmiech przez łzy, spojrzenie, ciche westchnienie.
Myśl: „Tak. Dokładnie taki był.”
Dlaczego warto przygotować zdjęcia przed rozmową o ceremonii?
Jeżeli rodzina stoi przed przygotowaniem osobistego pożegnania, warto zebrać kilka rzeczy. Nie po to, żeby stworzyć dokumentację życia. Po to, żeby pomóc sobie przypomnieć człowieka.
Mogą to być:
- zdjęcia z różnych okresów życia,
- fotografie rodzinne,
- zdjęcia z podróży,
- zdjęcia związane z pasjami,
- ulubiona muzyka,
- listy lub zapisane wiadomości,
- drobne pamiątki,
- wspomnienia dzieci, wnuków, rodzeństwa i przyjaciół,
- historie, które przez lata funkcjonowały w rodzinie jako „wasze”.
Nie wszystko musi zostać później wykorzystane podczas ceremonii, i nie powinno.
Najpierw trzeba poznać historię. Dopiero później wybrać z niej to, co naprawdę powinno wybrzmieć podczas pożegnania.
Ceremonia nie musi opowiadać o wszystkim.
To również jest bardzo ważne.
Osobista ceremonia pogrzebowa nie jest konkursem na najdłuższą laudację ani próbą przedstawienia całego życia człowieka w kilkudziesięciu minutach.
Nie chodzi o to, żeby powiedzieć wszystko. Chodzi o to, żeby powiedzieć to, co najważniejsze. Czasem jedna historia mówi o człowieku więcej niż długa lista osiągnięć. Jedno wspomnienie więcej niż kilkanaście dat. Jedno zdanie wypowiedziane przez córkę może powiedzieć więcej niż oficjalny opis całego życia.
Dlatego przygotowanie laudacji pogrzebowej zaczyna się dla mnie nie od pisania. Zaczyna się od słuchania.
A co zostaje po człowieku?
Po powrocie z wakacji mam w telefonie mnóstwo zdjęć. Pewnie jeszcze długo będę je przeglądać. Niektóre zostaną tylko fotografiami pięknych miejsc. Inne za kilka lat będą przypominały mi konkretny dzień, zapach, rozmowę…
I właśnie dlatego wakacje skłoniły mnie do tej refleksji.
Bo w mojej pracy bardzo często spotykam się z tym samym zjawiskiem. Rodzina przychodzi z fotografiami, z historiami, z drobiazgami. Czasami z jednym zdaniem, które przez lata wydawało się zupełnie nieistotne. A podczas rozmowy okazuje się, że właśnie ono mówi o bliskiej osobie najwięcej.
Człowiek zostaje w pamięci nie tylko na zdjęciach.
Zostaje w opowieściach tych, którzy go kochali.
I właśnie dlatego uważam, że osobiste pożegnanie powinno mieć miejsce na tę prawdziwą historię. Nie tylko na to, co człowiek zrobił., także na to, kim był dla innych.
Jeśli przygotowują Państwo pożegnanie bliskiej osoby.
Nie trzeba od razu wiedzieć, co powiedzieć. Proszę zacząć od wspomnień, od zdjęć, od jednej historii, od tego, co sprawia, że kiedy o tej osobie myślicie, pojawia się uśmiech, wzruszenie albo konkretne wspomnienie.
Jeśli chcieliby Państwo porozmawiać o świeckiej ceremonii pogrzebowej, przygotowaniu laudacji lub osobistym charakterze pożegnania, zapraszam do kontaktu – jestem tutaj dla Was.
Czasem pierwsza rozmowa nie musi być jeszcze decyzją.
Może być po prostu spokojną rozmową o tym, jak można pożegnać kogoś bliskiego w sposób, który będzie naprawdę jego. 🤍
Kilka słów ode mnie
Przez ponad dwie dekady pracowałam w Urzędzie Stanu Cywilnego, tworząc między innymi akty zgonu. Od kilku lat projektuję i prowadzę świeckie ceremonie pożegnalne. W każdej z nich najważniejszy jest dla mnie człowiek – jego historia, relacje, wartości i to, co pozostawił w sercach bliskich.
Wiem, że w chwili straty trudno jest znaleźć właściwe słowa. Dlatego podczas rozmowy z rodziną słucham, pytam i staram się dostrzec te drobne szczegóły, które sprawiają, że opowieść o zmarłej osobie staje się prawdziwa i osobista.
Tworzę i prowadzę świeckie ceremonie pogrzebowe w całej Polsce, a także przygotowuję laudacje na pogrzeby wyznaniowe.
Jeśli szukają Państwo spokojnego, osobistego i pełnego szacunku sposobu pożegnania bliskiej osoby, zapraszam do rozmowy.
Magdalena Kunicka-Chabińska
Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej
693 557 955

